sobota, 14 listopada 2015

Wyzwolone myśli

Miałam już dawno o tym napisać, dokładnie 11 listopada... ale takie zwlekanie przyniosło jeszcze więcej przykładów (niestety bardzo tragicznych), które unaocznią o co tak naprawdę chodzi w tych obchodach dnia niepodległości.

Jak dla mnie 11 listopada powinien być dniem w którym na piedestał wynosi się KULTURĘ, a nie czołgi. Jakby nie patrzeć to nie czołgiem tudzież inną bronią wywalczyliśmy sobie niepodległość po 123 latach, lecz właśnie dzięki kulturze, która nie została utracona przez pięć pokoleń w czasie niebytu politycznego.

Zadziwiają mnie pseudonarodowcy, którzy tak tłumnie przybywają na marsz... czy oni w ogóle mają w tym jakiś sprecyzowany cel? Hasła Polska dla polaków jest dla mnie śmieszne... Bo niby w jaki sposób to hasło miało by krzewić nadzieję na odzyskanie niepodległości gdyby teraz przyszło nam żyć bez własnego państwa na mapie przez 123 lata? Co ci narodowcy zrobili by pielęgnować swoją polskość?


Bardzo smutne wieści napływają z Paryża, jednak to jeszcze nie powód by pielęgnować w sobie nienawiść do wszystkiego co inne i wszystkich, którzy nie mają jasnego odcienia skóry. Naprawdę nie o to tu chodzi.